niedziela, 29 września 2013

Od Snowiee

Dziś w nocy, nie mogłam spać. Męczyły mnie koszmary. Może nie tyle koszmary, co niezbyt miłę wizje. Wyszłam nad wodę. Było, za pewne, kilka minut po północy, sądzac po księżycu.
Usiadłam nad wodą, i patrzyłam w jej spokojną toń. Myslałam, że jestem sama, chociaż dziwnie się czułam. Zaczełam myśleć o tym, co mi się śniło, kiedy coś za mną zaszeleściło.
-Snowiee...- powiedział głos, który dobrze zanałam
-Tata?!- gwałtownie oddwróciłam łęb
-Cśś...jest ze mną ktoś jeszcze...
Zza drzewa błysnęła para oczu. Nie wierzyłam swoim własnym w to, co zobaczyłam. Jednak sylwetka głebiej, po chwili zniknęła.
-Tato!- wróciłam do rzeczywistości- dlaczego nie dołączysz do tej sfory, jest tu Szasta i ja...mama i Lessie...nie wiem jak one, bo zupełnie to na nie nie wskazuje, ale przynajmiej ja, i Szasta bardzo tęsknimy!
Widziałam, że tata nieco posmutniał.
-Too znaczy..mama nie ma nowego partnera, a-ale no..z tego co widze to jakoś specjalnie nie tęskni...
-Snowiee, mam kilka waznych spraw, o których lepiej, żebyś nie wiedziała...
-Co to znaczy?!
-Snowiee, to dla twojego dobra! Ale musiałem Cię zobaczyć..a teraz, wracaj do Siebie, jeszcze sie zobaczymy!
Po tych słowach, sylwetka rudego wilczaka, zniknęła w moroku nocy.
-Czy to aby nie sen?- myslałam - ale to było takie realistyczne...
Wracając do swojej jaskini, myslałam tylko o tym. Westchnęłam, i czekałam na nastepny dzień

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz